Komisja Historyczna badająca "uwikłanie" naukowców i studentów Uniwersytetu Śląskiego we współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, z niewiadomych powodów nie zdecydowała się na ujawnienie nazwisk szpicli. W swoim tzw. Raporcie z pierwszego etapu pracy, lituje się nad konfidentami, nie publikując ich nazwisk, ale jedynie ich esbeckie pseudonimy.
Pora nadrobić to "niedopatrzenie". Poniżej cześć pierwsza wykazu, czyli nazwiska TW z niektórych wydziałów UŚ.
Wydział Mat-Fiz-Chem:
TW "Stefan" - prof. Ryszard Mańka;
"Janka" - Irena Wistuba;
Nie wiem, dlaczego nie znaleźli się wśród nich:
prof. dr hab. Józef Śliwiok TW "Romanowski";
dr Witold Kowalski - TW "Jan";
Wydział Nauk o Materiałach i Informatyki (WT):
TW "Sokrates" - prof. Henryk Morawiec;
Wydział Nauk o Ziemi:
TW "Roman" - dr Jerzy Nita;
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TW. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 lutego 2009
środa, 21 listopada 2007
Wojciech Kalaga TW "Lester"
Kalaga Wojciech Henryk czyli TW Lester nr ewidencyjny 31311
http://www.us.edu.pl/uniwersytet/ks-tel-adr/ks-tel_wynik.php?lang=pl&id_prac=774 W 1972 roku Wojciech Kalaga ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie i został asystentem. W 1975 r. przeniósł się na Uniwersytet Śląski, i niemal od razu zaczęła sie nim interesować bezpieka.
Jako kandydatem na Tajnego Współpracownika Wojciechem Kalagą zainteresował się st. sierżant sztabowy Ryszard Świerczyna z sekcji Wydziału III Służby Bezpieczeństwa w Katowicach.
5 lutego 1976 roku Świerczyna złożył wniosek o zezwolenie na pozyskanie Wojciecha Kalagi jako Tajnego Współpracownika.
W kwestionariuszu wymieniono m.in. jego zainteresowania „literatura, sport, wędkarstwo - jest członkiem Polskiego Związku Wędkarskiego”. SB skrzętnie zanotowała, że w Anglii przebywał w 1973 i 74 roku.
„W czasie prowadzenia rozmowy Kalaga zachowywał sie spokojnie i swobodnie. Na stawiane pytania dot. obywatela brytyjskiego Adriana Turnera, pobytu zagranicą, pracy zawodowej udzielał chętnie odpowiedzi, wykazując się inteligencją, obiektywnością i zaufaniem do Służby Bezpieczeństwa” – raportował przełożonym Świerczyna.
Starszy sierżant Świerczyna tak uzasadniał cel pozyskania mgr Kalagi jako Tajnego Współpracownika:
„Wykorzystany będzie do rozpoznania międzynarodowej wymiany osobowej, a przede wszystkim obyw. brytyjskiego Turner Adriana, który po zawarciu związku małżeńskiego z obywatelka polską zamieszkał w Zabrzu na pobycie stałym; lektorów obyw. USA przebywających służbowo w Instytucie Języków Obcych w Sosnowcu, osób poznanych przez kandydata w czasie pobytu w Wielkiej Brytanii. Ponadto do rozpoznania interesujących nas zjawisk i osób.
[…]Kandydat zna Turnera z okresu studiów, był osobą zapraszającą, utrzymują wzajemne kontakty towarzyskie. W IJO utrzymuje kontakty służbowe z lektorami obywatelami USA. Dwukrotnie przebywał w Wielkiej Brytanii i planuje w przyszłości dalsze wyjazdy zagranicę. W związku z czym może realizować nasze zadania zagranicą. […]Kandydata zamierzam pozyskać na zasadzie dobrowolności.”
Rozmowa werbunkowa odbyła się w marcu 1976 roku w biurze paszportów w Sosnowcu, w pokoju, który zajmował funkcjonariusz SB.
Jako kandydatem na Tajnego Współpracownika Wojciechem Kalagą zainteresował się st. sierżant sztabowy Ryszard Świerczyna z sekcji Wydziału III Służby Bezpieczeństwa w Katowicach.
5 lutego 1976 roku Świerczyna złożył wniosek o zezwolenie na pozyskanie Wojciecha Kalagi jako Tajnego Współpracownika.
W kwestionariuszu wymieniono m.in. jego zainteresowania „literatura, sport, wędkarstwo - jest członkiem Polskiego Związku Wędkarskiego”. SB skrzętnie zanotowała, że w Anglii przebywał w 1973 i 74 roku.
„W czasie prowadzenia rozmowy Kalaga zachowywał sie spokojnie i swobodnie. Na stawiane pytania dot. obywatela brytyjskiego Adriana Turnera, pobytu zagranicą, pracy zawodowej udzielał chętnie odpowiedzi, wykazując się inteligencją, obiektywnością i zaufaniem do Służby Bezpieczeństwa” – raportował przełożonym Świerczyna.
Starszy sierżant Świerczyna tak uzasadniał cel pozyskania mgr Kalagi jako Tajnego Współpracownika:
„Wykorzystany będzie do rozpoznania międzynarodowej wymiany osobowej, a przede wszystkim obyw. brytyjskiego Turner Adriana, który po zawarciu związku małżeńskiego z obywatelka polską zamieszkał w Zabrzu na pobycie stałym; lektorów obyw. USA przebywających służbowo w Instytucie Języków Obcych w Sosnowcu, osób poznanych przez kandydata w czasie pobytu w Wielkiej Brytanii. Ponadto do rozpoznania interesujących nas zjawisk i osób.
[…]Kandydat zna Turnera z okresu studiów, był osobą zapraszającą, utrzymują wzajemne kontakty towarzyskie. W IJO utrzymuje kontakty służbowe z lektorami obywatelami USA. Dwukrotnie przebywał w Wielkiej Brytanii i planuje w przyszłości dalsze wyjazdy zagranicę. W związku z czym może realizować nasze zadania zagranicą. […]Kandydata zamierzam pozyskać na zasadzie dobrowolności.”
Rozmowa werbunkowa odbyła się w marcu 1976 roku w biurze paszportów w Sosnowcu, w pokoju, który zajmował funkcjonariusz SB.
3 marca 1976 roku Świerczyna meldował:
„Pozyskano Wojciecha Kalagę do współpracy w charakterze TW. W rozmowie z kandydatem uzyskano pisemną relację o poznanych przez niego osobach w Wielkiej Brytanii oraz o obyw. brytyjskim Turner Adrianie [...] Potwierdzam, że wymieniony ma możliwości i predyspozycje uzyskiwania i przekazywania informacji naszej służbie o obyw. brytyjskim Turner Adrianie, o lektorach z USA oraz wyjeżdżających obywatelach PRL. […] Kalaga własnoręcznie napisał zobowiązanie do współpracy z SB i obrał sobie pseudonim „Lester”. Zobowiązał się też przekazywać informacje SB pisemnie. Spotkania z SB w Lokalu Kontaktowym >>Kabina<<”.
Kalaga kilka razy spotkał się z SB. 12 maja 1977 roku złożył pisemne oświadczenie zaadresowane „na ręce funkcjonariusza SB ob. Ryszarda Świerczyny”.
Pisze w nim, że na żądanie funkcjonariusza SB przekazał kilka informacji o Turnerze, który przebywał wówczas w Polsce na jego zaproszenie. Złożył również zapewnienie, że będzie informował SB o ewentualnie zauważonej wrogiej działalności obywateli zagranicznych w naszym kraju, chociaż i bez takiego zapewnienia – jak stwierdza - „czułby się w obowiązku jako Polak takich informacji udzielić, co niniejszym raz jeszcze potwierdzam”.
Okazało się jednak, że Świerczyna oczekuje od Kalagi informowania nie tyle o działalności antypaństwowej, co „stałej inwigilacji pracowników naukowych w Instytucie, w którym pracuje jako pracownik naukowy i NAUCZYCIEL akademicki oraz składania regularnych doniesień”.
Kalaga kilka razy spotkał się z SB. 12 maja 1977 roku złożył pisemne oświadczenie zaadresowane „na ręce funkcjonariusza SB ob. Ryszarda Świerczyny”.
Pisze w nim, że na żądanie funkcjonariusza SB przekazał kilka informacji o Turnerze, który przebywał wówczas w Polsce na jego zaproszenie. Złożył również zapewnienie, że będzie informował SB o ewentualnie zauważonej wrogiej działalności obywateli zagranicznych w naszym kraju, chociaż i bez takiego zapewnienia – jak stwierdza - „czułby się w obowiązku jako Polak takich informacji udzielić, co niniejszym raz jeszcze potwierdzam”.
Okazało się jednak, że Świerczyna oczekuje od Kalagi informowania nie tyle o działalności antypaństwowej, co „stałej inwigilacji pracowników naukowych w Instytucie, w którym pracuje jako pracownik naukowy i NAUCZYCIEL akademicki oraz składania regularnych doniesień”.
Swój dyskomfort wobec takiej sytuacji Kalaga tak uzasadnia:
„Czuję się głębokim patriotą i zawsze jestem gotów tego dowieść, nie mogę jednak postępować wbrew socjalistycznej etyce nauczyciela i marksistowskiej, a także ogólnoludzkiej etyce pracownika naukowego. Pewne zawody wykluczają pewne rodzaje działalności. Dwulicowość wobec przedstawiciela nauki, choćby to był obcokrajowiec, kłóci się z etyką naukowca w socjalizmie i jest sprzeczna z przysięgą składaną władzom uniwersyteckim przed przyjęciem w grono pracowników nauki”.
Charakterystyka agenta TW „Lester” z 1977 roku:
„Czuję się głębokim patriotą i zawsze jestem gotów tego dowieść, nie mogę jednak postępować wbrew socjalistycznej etyce nauczyciela i marksistowskiej, a także ogólnoludzkiej etyce pracownika naukowego. Pewne zawody wykluczają pewne rodzaje działalności. Dwulicowość wobec przedstawiciela nauki, choćby to był obcokrajowiec, kłóci się z etyką naukowca w socjalizmie i jest sprzeczna z przysięgą składaną władzom uniwersyteckim przed przyjęciem w grono pracowników nauki”.
Charakterystyka agenta TW „Lester” z 1977 roku:
„Do listopada 1976 roku odbył sześć spotkań, w czasie których uzyskano trzy informacje dotyczące obywatela brytyjskiego Turnera przebywającego w Polsce. Informacje te zostały przekazane do wydziału II KWMO w Katowicach (kontrwywiad).
Innych informacji operacyjnych nie przekazał. Od grudnia 1976 roku na umawiane spotkania przestał przychodzić. W dniu 12 maja 1977 na spotkaniu, które odbyło sie z ppłk Bogusławem Radoszem wymieniony odmówił dalszej współpracy z naszą służbą, motywując że jego charakter pracy i wykonywany zawód przez niego nie pozwala na jednoczesne prowadzenie działalności inwigilacyjnej swego środowiska”.
Innych informacji operacyjnych nie przekazał. Od grudnia 1976 roku na umawiane spotkania przestał przychodzić. W dniu 12 maja 1977 na spotkaniu, które odbyło sie z ppłk Bogusławem Radoszem wymieniony odmówił dalszej współpracy z naszą służbą, motywując że jego charakter pracy i wykonywany zawód przez niego nie pozwala na jednoczesne prowadzenie działalności inwigilacyjnej swego środowiska”.
Postanowiono rozwiązać współpracę z TW „Lester”, a teczki personalne i pracy agenta złożyć w archiwum. Jednak mimo takiej „niesubordynacji”, Kaladze nie zabroniono wyjazdów zagranicę.
Tomasz Szymborski
Tomasz Szymborski
Profesor W. Kalaga nie odpowiedział na maila wysłanego kilka miesięcy temu, na długo przed publikacją artykułu w "Dzienniku":
wtorek, 30 października 2007
TW Arski
Janusz Arabski TW „Arski” nr ewid. 27210
Opracowanie Janusza Arabskiego http://www.us.edu.pl/article.php?sid=2330 jako kandydata na Tajnego Współpracownika rozpoczęto 7 czerwca 1968 roku w Poznaniu. Arabski był wtedy asystentem w Katedrze Filologii Angielskiej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Powodem zainteresowania SB młodym naukowcem była współpraca Konsulatu USA w Poznaniu z wydziałem, na którym pracował.
„Kandydat na TW ma naturalne możliwości informowania nas o figurantach spraw i będzie przydatny do rozpracowania środowiska naukowego utrzymującego kontakty z tut. konsulatem USA” – tak bezpieka tłumaczyła chęć zwerbowania anglisty. Arabski studiował także przez 2 lata na uniwersytecie Los Angeles. Dyplomatami zajmował się kontrwywiad, czyli wydział II SB.
Kontakty z Arabskim utrzymywał m.in. figurant sprawy operacyjno-obserwacyjnej Michael Kristula. Znał się także - wg raportu kpt. Jana Osuchowskiego, inspektora grupy I Wydziału II z lektorami - Anglikiem Richardsonem i Amerykaninem Raney`em.
Arabski studiował filologię angielską na UW w Warszawie. W styczniu 1963 roku wyjechał na stypendium do USA. W październiku 1964 roku Arabski wrócił do Polski i zdał egzamin magisterski. Z Warszawy jako młody asystent przenosi sie do Poznania, gdzie pracuje w Katedrze Anglistyki UAM, jako asystent (potem starszy asystent). Zdolny oraz – jak można przeczytać w jego teczce personalnej –„wychowuje studentów w duchu socjalistycznym”.
Pozyskanie Arabskiego jako Tajnego Współpracownika nastąpiło na zasadzie dobrowolności. Kandydat już w czasie wcześniejszych spotkań z SB – jak zanotowali esbecy - „wykazał swój negatywny stosunek do USA”.
17 sierpnia 1968 roku w restauracji „Wielkomiejska” w Poznaniu kpt. Osuchowski spotkał się z Januszem Arabskim. Zachował się raport z tego spotkania. Atmosfera była towarzyska. Filolog opowiadał esbekowi o swoich kontaktach i pobycie w USA. „Od kontaktu z naszą służbą nie stroni, jednak zależy mu na konspiracji, ponieważ powiedział, że lepiej spotykać się u niego w domu. […] Prosiłem wymienionego, aby zwrócił w czasie kursu językowego uwagę na Amerykanów, a szczególnie na osobę prof. Scotta”. Wyraził zgodę i swoimi spostrzeżeniami podzieli sie następnym razem”.
21.08.1968 r. odbyło się kolejne spotkanie, tym razem w mieszkaniu ob. „AJ”. Arabski opowiadał Osuchowskiemu o byłym konsulu USA w Poznaniu Baldydze i obecnym - Kristuli. „Przyjęcia u Kristuli są nudne i dość sztywne, dość biedne i słabo zaopatrzone w produkty konsumpcyjne” – żalił się Arabski esbekowi, co ten skrzętnie zapisywał. Rozmowa trwała 3,5 godziny.
Następne spotkanie z Osuchowskim odbyło się 23 sierpnia 1968 roku – z inicjatywy Arabskiego, który opowiadał oficerowi SB o kursie języka angielskiego na UAM. Relacjonował, że próbował Kristulę i prof. Scotta wysondować na temat wydarzeń w CSRS, ale niechętnie na ten temat rozmawiali.
27 sierpnia 1968 roku nastąpiło pozyskanie Janusza Arabskiego jako Tajnego Współpracownika SB. Arabski przyjął pseudonim „Arski”, napisał i podpisał zobowiązanie do współpracy. Dostał też pierwsze zadanie – miał scharakteryzować osobę konsula USA Kristuli oraz porównać go z byłym konsulem Baldygą.
SB w sierpniu 1970 roku zorientowała się, że „Arski” jest od 1968 roku członkiem PZPR i zgodnie z przepisami nie powinien być TW. Zakaz ten jednak ominięto.
2 sierpnia 1973 r. TW „Arski” jest już docentem kontraktowym i poinformował SB, że przenosi się na Uniwersytet Śląski w Katowicach. Osuchowski ujął to w raporcie tak:
„TW wyraża zgodę na kontynuowanie współpracy z naszą służbą po przeniesieniu sie do Katowic. Podejmie współpracę z osobą, która powoła się na >>pana Franciszka<< z Poznania”.
W Katowicach z Arabskim 2 lutego 1974 r. kontaktuje się z nim w ten nieco konspiracyjny sposób st. inspektor wydziału II KW MO por. Witold Płonka.
Kilka miesięcy później, 27.10.1975 r., Płonka przekazuje kontakt z TW „Arskim” kierownikowi sekcji I wydziału II kpt. Jerzemu Maśnicy. Arabski tym razem scharakteryzował małżeństwo Robertsonów - asystentów na anglistyce UŚ. Charles Robertson był teologiem i socjologiem z rozległymi kontaktami wśród krakowskiego środowiska katolickiego.
W archiwum IPN zachowały się niektóre zadania zlecane „Arskiemu” przez SB. Na przykład pod koniec sierpnia 1977 r. Wojciech Figiel, asystent Katedry Językoznawstwa Matematycznego został w czasie pobytu służbowego w Jugosławii zagranicą. Ze Skopje wyjechał do Kanady. „Arski” miał dowiedzieć sie jak najwięcej o kontaktach Figla.
Arabski nie zaniedbywał też kariery naukowej. W grudniu 1978 roku zrobił habilitację i wydał książkę w języku angielskim
Następne zachowane w IPN materiały na temat agenturalnej działalności „Arskiego” to notatka do Dyrektora Departamentu II MSW z 28 listopada 1983 roku.
Wynika z niej, że oficer SB z Katowic spotkał się z Arabskim, który skarżył mu sie „na nielojalność naszego aparatu wobec jego osoby”. Dalej następuje opis sytuacji.
Otóż w czerwcu 1982 roku Arabski wyjechał na rok do USA na cykl wykładów . W czasie pobytu na stypendium został przesłuchany przez FBI. Podczas przesłuchań zarzucono mu współpracę z SB i wykonywanie zadań dla polskiego wywiadu na terenie USA. W czasie przesłuchania FBI (ta instytucja zajmuje się kontrwywiadem) powiedziano Arabskiemu, że nosi pseudonim „Arski” i grożono mu deportacją do Polski.
Arabski ze starcia z FBI wyszedł zwycięsko i pozostał w USA, ale był mocno wystraszony, o czym świadczy zachowany raport kpt. Maśnicy do Departamentu II MSW:
[…]„Arski” do tej pory trzykrotnie wykonywał zadania dla Departamentu I (czyli dla wywiadu – przyp. aut.), i zawsze po jego powrocie do kraju spotykali sie z nim pracownicy Dep. I [...] Arski sądzi, że ujawnienie jego pseudonimu jest wynikiem zdrady w naszym aparacie (niekoniecznie umyślnym). Jak twierdzi byłą to jedyna organizacja w naszym Państwie, do której miał zaufanie. Zarzuca nam, że zniszczyliśmy mu karierę, bowiem obecnie Amerykanie nie dadzą mu już wizy. Ironicznie wypowiadał się o pracy „kolegów z Warszawy” /z Departamentu I MSW/ twierdząc, że on bardziej konspiruje się przed żoną”.
14 grudnia 1983 roku Dyrektor Departamentu II MSW płk Janusz Sereda pisze do szefa SB w Katowicach płk Zbigniewa Baranowskiego:
„Naszym zdaniem utrzymywanie dalszych kontaktów z TW >>Arski<<>>Arski>>. Nie znaczy to oczywiście, że pseudonim ten FBI identyfikowała z jego osobą. [...] Należy zaznaczyć, że właściwa postawa źródła na indagacje policji jest wyrazem dobrego przygotowania oraz opanowania psychicznego i należy czynić wysiłki, aby >>Arski<< pozostał nadał w czynnej sieci t.w.".
Jednak „15 marca 1985 roku „Arski” uprzejmie, ale stanowczo odmówił dalszych kontaktów z organami SB i nie wyraził zgody na ostatnie spotkanie. Od 1976 do 1982 roku wyjeżdżał 3 razy służbowo do USA, przy czym kilkakrotnie był przekazywany na kontakt Departamentu I MSW w Warszawie - pisze kpt. Maśnica, i z żalem stwierdza o braku woli „Arskiego” do kontynuowania współpracy.
30 sierpnia 1985 roku Maśnica złożył wniosek o rozwiązanie współpracy z TW „Arski”. Materiały przekazano do archiwum Biura „C”.
Profesor Janusz Arabski podczas rozmowy zaprzeczył, że był agentem SB ps. „Arski”.
Opracowanie Janusza Arabskiego http://www.us.edu.pl/article.php?sid=2330 jako kandydata na Tajnego Współpracownika rozpoczęto 7 czerwca 1968 roku w Poznaniu. Arabski był wtedy asystentem w Katedrze Filologii Angielskiej Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Powodem zainteresowania SB młodym naukowcem była współpraca Konsulatu USA w Poznaniu z wydziałem, na którym pracował.
„Kandydat na TW ma naturalne możliwości informowania nas o figurantach spraw i będzie przydatny do rozpracowania środowiska naukowego utrzymującego kontakty z tut. konsulatem USA” – tak bezpieka tłumaczyła chęć zwerbowania anglisty. Arabski studiował także przez 2 lata na uniwersytecie Los Angeles. Dyplomatami zajmował się kontrwywiad, czyli wydział II SB.
Kontakty z Arabskim utrzymywał m.in. figurant sprawy operacyjno-obserwacyjnej Michael Kristula. Znał się także - wg raportu kpt. Jana Osuchowskiego, inspektora grupy I Wydziału II z lektorami - Anglikiem Richardsonem i Amerykaninem Raney`em.
Arabski studiował filologię angielską na UW w Warszawie. W styczniu 1963 roku wyjechał na stypendium do USA. W październiku 1964 roku Arabski wrócił do Polski i zdał egzamin magisterski. Z Warszawy jako młody asystent przenosi sie do Poznania, gdzie pracuje w Katedrze Anglistyki UAM, jako asystent (potem starszy asystent). Zdolny oraz – jak można przeczytać w jego teczce personalnej –„wychowuje studentów w duchu socjalistycznym”.
Pozyskanie Arabskiego jako Tajnego Współpracownika nastąpiło na zasadzie dobrowolności. Kandydat już w czasie wcześniejszych spotkań z SB – jak zanotowali esbecy - „wykazał swój negatywny stosunek do USA”.
17 sierpnia 1968 roku w restauracji „Wielkomiejska” w Poznaniu kpt. Osuchowski spotkał się z Januszem Arabskim. Zachował się raport z tego spotkania. Atmosfera była towarzyska. Filolog opowiadał esbekowi o swoich kontaktach i pobycie w USA. „Od kontaktu z naszą służbą nie stroni, jednak zależy mu na konspiracji, ponieważ powiedział, że lepiej spotykać się u niego w domu. […] Prosiłem wymienionego, aby zwrócił w czasie kursu językowego uwagę na Amerykanów, a szczególnie na osobę prof. Scotta”. Wyraził zgodę i swoimi spostrzeżeniami podzieli sie następnym razem”.
21.08.1968 r. odbyło się kolejne spotkanie, tym razem w mieszkaniu ob. „AJ”. Arabski opowiadał Osuchowskiemu o byłym konsulu USA w Poznaniu Baldydze i obecnym - Kristuli. „Przyjęcia u Kristuli są nudne i dość sztywne, dość biedne i słabo zaopatrzone w produkty konsumpcyjne” – żalił się Arabski esbekowi, co ten skrzętnie zapisywał. Rozmowa trwała 3,5 godziny.
Następne spotkanie z Osuchowskim odbyło się 23 sierpnia 1968 roku – z inicjatywy Arabskiego, który opowiadał oficerowi SB o kursie języka angielskiego na UAM. Relacjonował, że próbował Kristulę i prof. Scotta wysondować na temat wydarzeń w CSRS, ale niechętnie na ten temat rozmawiali.
27 sierpnia 1968 roku nastąpiło pozyskanie Janusza Arabskiego jako Tajnego Współpracownika SB. Arabski przyjął pseudonim „Arski”, napisał i podpisał zobowiązanie do współpracy. Dostał też pierwsze zadanie – miał scharakteryzować osobę konsula USA Kristuli oraz porównać go z byłym konsulem Baldygą.
SB w sierpniu 1970 roku zorientowała się, że „Arski” jest od 1968 roku członkiem PZPR i zgodnie z przepisami nie powinien być TW. Zakaz ten jednak ominięto.
2 sierpnia 1973 r. TW „Arski” jest już docentem kontraktowym i poinformował SB, że przenosi się na Uniwersytet Śląski w Katowicach. Osuchowski ujął to w raporcie tak:
„TW wyraża zgodę na kontynuowanie współpracy z naszą służbą po przeniesieniu sie do Katowic. Podejmie współpracę z osobą, która powoła się na >>pana Franciszka<< z Poznania”.
W Katowicach z Arabskim 2 lutego 1974 r. kontaktuje się z nim w ten nieco konspiracyjny sposób st. inspektor wydziału II KW MO por. Witold Płonka.
Kilka miesięcy później, 27.10.1975 r., Płonka przekazuje kontakt z TW „Arskim” kierownikowi sekcji I wydziału II kpt. Jerzemu Maśnicy. Arabski tym razem scharakteryzował małżeństwo Robertsonów - asystentów na anglistyce UŚ. Charles Robertson był teologiem i socjologiem z rozległymi kontaktami wśród krakowskiego środowiska katolickiego.
W archiwum IPN zachowały się niektóre zadania zlecane „Arskiemu” przez SB. Na przykład pod koniec sierpnia 1977 r. Wojciech Figiel, asystent Katedry Językoznawstwa Matematycznego został w czasie pobytu służbowego w Jugosławii zagranicą. Ze Skopje wyjechał do Kanady. „Arski” miał dowiedzieć sie jak najwięcej o kontaktach Figla.
Arabski nie zaniedbywał też kariery naukowej. W grudniu 1978 roku zrobił habilitację i wydał książkę w języku angielskim
Następne zachowane w IPN materiały na temat agenturalnej działalności „Arskiego” to notatka do Dyrektora Departamentu II MSW z 28 listopada 1983 roku.
Wynika z niej, że oficer SB z Katowic spotkał się z Arabskim, który skarżył mu sie „na nielojalność naszego aparatu wobec jego osoby”. Dalej następuje opis sytuacji.
Otóż w czerwcu 1982 roku Arabski wyjechał na rok do USA na cykl wykładów . W czasie pobytu na stypendium został przesłuchany przez FBI. Podczas przesłuchań zarzucono mu współpracę z SB i wykonywanie zadań dla polskiego wywiadu na terenie USA. W czasie przesłuchania FBI (ta instytucja zajmuje się kontrwywiadem) powiedziano Arabskiemu, że nosi pseudonim „Arski” i grożono mu deportacją do Polski.
Arabski ze starcia z FBI wyszedł zwycięsko i pozostał w USA, ale był mocno wystraszony, o czym świadczy zachowany raport kpt. Maśnicy do Departamentu II MSW:
[…]„Arski” do tej pory trzykrotnie wykonywał zadania dla Departamentu I (czyli dla wywiadu – przyp. aut.), i zawsze po jego powrocie do kraju spotykali sie z nim pracownicy Dep. I [...] Arski sądzi, że ujawnienie jego pseudonimu jest wynikiem zdrady w naszym aparacie (niekoniecznie umyślnym). Jak twierdzi byłą to jedyna organizacja w naszym Państwie, do której miał zaufanie. Zarzuca nam, że zniszczyliśmy mu karierę, bowiem obecnie Amerykanie nie dadzą mu już wizy. Ironicznie wypowiadał się o pracy „kolegów z Warszawy” /z Departamentu I MSW/ twierdząc, że on bardziej konspiruje się przed żoną”.
14 grudnia 1983 roku Dyrektor Departamentu II MSW płk Janusz Sereda pisze do szefa SB w Katowicach płk Zbigniewa Baranowskiego:
„Naszym zdaniem utrzymywanie dalszych kontaktów z TW >>Arski<<>>Arski>>. Nie znaczy to oczywiście, że pseudonim ten FBI identyfikowała z jego osobą. [...] Należy zaznaczyć, że właściwa postawa źródła na indagacje policji jest wyrazem dobrego przygotowania oraz opanowania psychicznego i należy czynić wysiłki, aby >>Arski<< pozostał nadał w czynnej sieci t.w.".
Jednak „15 marca 1985 roku „Arski” uprzejmie, ale stanowczo odmówił dalszych kontaktów z organami SB i nie wyraził zgody na ostatnie spotkanie. Od 1976 do 1982 roku wyjeżdżał 3 razy służbowo do USA, przy czym kilkakrotnie był przekazywany na kontakt Departamentu I MSW w Warszawie - pisze kpt. Maśnica, i z żalem stwierdza o braku woli „Arskiego” do kontynuowania współpracy.
30 sierpnia 1985 roku Maśnica złożył wniosek o rozwiązanie współpracy z TW „Arski”. Materiały przekazano do archiwum Biura „C”.
Profesor Janusz Arabski podczas rozmowy zaprzeczył, że był agentem SB ps. „Arski”.
sobota, 29 września 2007
Dyplom z inwigilacji
Praca dyplomowa „Główne kierunki operacyjnej ochrony Uniwersytetu Śląskiego w latach 1980-1982 na podstawie materiałów Wydz. III-1 WUSW w Katowicach” została napisana w 1984 r. Wyższej Szkole Oficerskiej MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie.
Uniwersytet Śląski w rozumieniu SB był „ochranianym obiektem”. Ochrona UŚ w ramach sprawy obiektowej obejmowała młodzież, kadrę naukowo-dydaktyczną, wybitnych naukowców, osoby dopuszczone do prac tajnych, i takie, które kontaktowały się z obywatelami KK. Ochronę w esbeckiej nowomowie rozumiano jako „całokształt przedsięwzięć mających na celu niedopuszczenie do prowadzenia przez osoby z tego środowiska [tut. UŚl] działalności sprzecznej z programem i uchwałami Partii i Rządu w sferze polityczno-ideologicznej”.
Autor pracy, oficer SB, opisując jednostki organizacyjne UŚl stwierdził, że na 9 wydziałach (WPiA, WMFCh, WNS, WPiPS, WBiA, WRTv, WT, WFil, WNoZ) studiuje ok. 12 tysięcy studentów (w tym ok. 7,5 tys. na studiach stacjonarnych), kadra naukowo-dydaktyczna liczyła 1365 osób, a personel administracyjny składał się z 132 pracowników.
Autor pracy, oficer SB, opisując jednostki organizacyjne UŚl stwierdził, że na 9 wydziałach (WPiA, WMFCh, WNS, WPiPS, WBiA, WRTv, WT, WFil, WNoZ) studiuje ok. 12 tysięcy studentów (w tym ok. 7,5 tys. na studiach stacjonarnych), kadra naukowo-dydaktyczna liczyła 1365 osób, a personel administracyjny składał się z 132 pracowników.
Esbek pisał, że środowisko UŚ zaktywizowało się po raz pierwszy w marcu 1968 r. Stawia tezę, że nie było wówczas odpowiedniej organizacji protestu, przede wszystkim z powodu braku przywódców, ponadto „nie stwierdzono istnienie żadnych nielegalnie działających komitetów studenckich”.
W okresie po wprowadzeniu stanu wojennego (do czasu wznowienia zajęć dydaktycznych) w zasadzie nie doszło na uczelni do prowadzenia wrogiej działalności. Jednocześnie „władze uczelni wspólnie z instancją partyjną” podjęły działania „których celem było właściwe przygotowanie uczelni do wznowienia zajęć dydaktycznych i zabezpieczenia przed ewentualnymi próbami wzniecenia niepokojów”. Wprowadzono nowy regulamin studiów, doraźnie wprowadzono wymóg uczęszczania na wykłady i terminowego zdawania zaliczeń i egzaminów, „a ponadto usankcjonowano specjalną pozycję komisarzy wojskowych na uczelniach”.
Praca "na obiekcie" sprowadzała się głównie do uzyskiwania informacji o wrogiej działalności. Kluczową rolę odgrywała „właściwa organizacja osobowych środków pracy i ich sprawne działanie”.
Oczywiście „podstawowym środkiem pracy operacyjnej” był TW. Podstawę jego pozyskania stanowiły: materiały kompromitujące, posiadane dowody przestępczej działalności, „obywatelska współodpowiedzialność za bezpieczeństwo i porządek publiczny”.
Pracownicy operacyjni zajmujący się ochroną obiektu UŚl w 1983 r. posiadali na kontaktach 32 TW, rekrutujących się spośród studentów i naukowców: 16 studentów i 16 pracowników naukowych.
- Wydział Matematyki, Fizyki i Chemii - 1 naukowiec, 1 student
- Wydział Prawa i Administracji - 1 naukowiec, 2 studentów
- Wydział Nauk Społecznych - 1 naukowiec, 2 studentów
- Wydział Pedagogiki i Psychologii - 1 naukowiec, 1 studentów
- Wydział Biologii i Ochrony Środowiska - 1 naukowiec, 1 studentów
- Wydział Techniki - 2 naukowców, 5 studentów
- Wydział Filologii Polskiej - 2 naukowców, 5 studentów
- Wydział Nauk o Ziemi - 1 naukowiec, 2 studentów
- Wydział Radia i Telewizji - 2 pracowników kadry naukowej, 3 studentów
Łącznie - 12 TW wśród kadry naukowej i 22 agentów wśród studentów. To o 2 więcej, niż wynika z sumy agentury w obu środowiskach. Wynika z tego, że niektórzy agenci działali w obu środowiskach Uniwersytetu Śląskiego.
Zgodnie z zasadami "sztuki operacyjnej SB" sieć tajnych współpracowników powinna przy tym być celowo rozmieszczona, tak by kontrolować newralgiczne zagadnienie lub konkretne jednostki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
